Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 września 2011

Coś i Gotye

Zaczynam się zastanawiać: co dalej?

Otworzyły się nowe możliwości działania. Z jednej strony takie, których sam kiedyś szukałem, ale nie znalazłem odzewu - czy ten odzew pojawi się teraz? Mam nadzieję, choć niestety wątpię...

Z drugiej strony takie, o których myślałem, że jeśli skorzystam to z pragmatycznej konieczności - bo takie działanie się może przydać...

Jedną z pochodnych obu opcji jest zamknięcie bloga albo przerobienie go na coś innego... Bo i tak nie wrzucam nic nowego, a sieć przeglądam raczej w biegu - na tyle jedynie, by coś lajknąć na fejsie :)

Się zobaczy... Albo i nie...

Babie lato się pojawiać zaczyna... i mgły... Piękna jest jesień... i ten kawałek, który dzis jakies 15 razy pod rząd :)


Miłego!

piątek, 10 grudnia 2010

Coldplay - wreszcie...


Jakoś im do tej pory nie po drodze było. Szkoda tylko, że na Openera, a nie na kilka koncertów przyjadą... Ale nie ma co narzekać. Bilety tyle co na J.M. Jarre - 165 PLN :)

niedziela, 5 grudnia 2010

Droga/The Road i Kasprzycki

Miało być napisane jakiś tydzień temu albo i dalej... O książce i o filmie - stąd tytuł posta. 

Ale jakoś nie mogłem się odnaleźć ostatnimi czasy w sieci. Jakaś niechęć mnie ogarnęła w temacie internetu... Czytam baaaardzo pobieżnie, raczej przeglądam tylko nie zaznaczając w żaden sposób swej obecności. A o pisaniu w ogóle nie ma mowy. Zero pomysłów, zero natchnienia. I chęć nawet, by choć cokolwiek spróbować też nie ma. Nawet zdjęć nie robię. Bo zimno, bo pada, bo mi się nie chce...

Mógłbym tak jeszcze ponarzekać, pomarudzić, ale słuchałem dziś w Trójce koncertu Roberta Kasprzyckiego i jak usłyszałem jedną z dwóch ulubionych jego pieśni, to mi się troszkę poprawiło :)

Nie za dużo, ale troszkę :) Bo przecież MAM WSZYSTKO, JESTEM NICZYM.

A wracając do recenzji... Książka jest w porządku, podobała mi się. Ale film jest nudny. 


czwartek, 14 października 2010

Muzyka, która nie znika...

Dostałem zaproszenie od Pchełki. Biorę udział, bo muzyka jest zjawiskiem, które od dawna mnie jakoś wewnętrznie kształtuje i jest w moim życiu obecna cały czas. 

Wybrać trzy utwory było trudno, bo to tylko wierzchołek całej góry przeróżnych muzycznych przeżyć i inspiracji. Zatem tak umownie trzy najbardziej "ciarkotwórcze" kawałki :)

Na początek zespół polski. Nazywał się COLLAGE, a ich pierwsza płyta poruszyła we mnie wszelkie możliwe struny wrażliwości. 


Utwór drugi także po polsku. SZTYWNY PAL AZJI i przepiękna "Wieża radości, wieża samotności".


Jako trzeci U2 i jedna z najpiękniejszych fragmentów z płyty "The Joshua Tree" - "With Or Without You".

niedziela, 10 października 2010

Jesień - słonecznie i koncertowo


Póki co jesień jest piękna. Słońce rozpieszcza chociaż pierwsze przymrozki też dają się we znaki. Zwłaszcza kwiatom i liściom drzew - te opadają na potęgę.



Dzisiaj udało się znów pospacerować w słońcu i było pięknie. Wczoraj też było pięknie, bo w dawnej przedwojennej cerkwi czyli w obecnym kinie wystąpiła Renata Przemyk z zespołem jako Akustik TRIO. Bilety były drogie jak na nasze małe miasteczko, ale koncert -  WYŚMIENITY! Pełen muzycznej magii i słów Renaty - o wierze, miłości i o magii również. Pierwszy raz miałem okazję widzieć Renatę Przemyk na żywo, ale myślę, że nie był to kolejny odbębniony koncert na trasie. Było naprawdę baaaardzo przyjemnie :)

niedziela, 22 sierpnia 2010

Magda Piskorczyk i Billy Gibson

Może we Włocławku nie było tak, jak na poniższym filmiku, ale było tak samo magicznie :)

Koncerty Magdy Piskorczyk to ŻYWIOŁ :)


wtorek, 10 sierpnia 2010

OFF już jest off

Wczoraj przed południem napisałem smsa do Piotra Barona z Trójki, że wracam z OFF-a i że było REWELACYJNIE!!!

I tak rzeczywiście było!! Kilkadziesiąt koncertów, kilkadziesiąt świetnych kapel i około 11 tysięcy ludzi.... Takich rzeczy się nie zapomina.

A bardziej szczegółowo? Zgodnie z rozpiską koncertową zrobiony został plan i nawet w większości udało się go dotrzymać. Może dlatego, że mało czasu spędzaliśmy w strefie piwnej :) a większość na koncertach przemieszczając się tylko pomiędzy scenami.

Co mnie zachwyciło? Było chyba sześć takich koncertów, na których wykonawcy najpierw powalili na kolana, potem wdeptali w ziemię, a później dali skrzydła i wysłali w kosmos.

TUNE YARDS, TUNNG, LALI PUNA, TIDES FROM NEBULA, LAO CHE i PUSTKI. Ten zestaw to mój prywatny OFF - byli genialni!! 

Sporo kapel zagrało świetne koncerty i za to im chwała. Trudno wymieniać wszystkie, ale na pewno SHEARWATER, VOOVOO, NIWEA, BLACK HEART PROCESSION, CIEŚLAK I KSIĘŻNICZKI, NATALIE & THE LONERS i oczywiście LENNY VALENTINO :) Byli też tacy, na których się może nie rozczarowałem, ale nie było rewelacji tylko czysta poprawność. Odegrali i poszli - HEY i MUCHY niestety tak właśnie odebrałem.

A główna gwiazda czyli THE FLAMING LIPS? Dali świetny show. Muzycznie też dobrze, ale jakoś tak mało zagrali skupiając się raczej na całej niemal cyrkowej otoczce.

Ogólnie rzecz biorąc... Fantastyczny festiwal. Tak pod względem zaproszonych zespołów jak i organizacji. Cztery sceny, do każdej na tyle blisko, żeby nie biegać. Wydzielona strefa gastronomiczna (tylko ceny kosmiczne i mały wybór jedzenia). I dobrze zorganizowane pole namiotowe. Jeśli się uda w przyszłym roku też należy jechać :) Całą rodziną tym razem :)

A więcej zdjęć jest oczywiście pod miniaturką :)

OFF-FESTIVAL 2010 Katowice


niedziela, 4 lipca 2010

4 lipca

Dla Amerykanów to Dzień Niepodległości... 

Dla Polaków w tym roku dwa wydarzenia. II tura wyborów prezydenckich i akcja WOŚP ze zbiórką dla powodzian. Byliśmy na obu wydarzeniach. Z głosowania nie robiliśmy zdjęć, a co do imprezy WOŚP to jestem przerażony frekwencją, która była znikoma. Niestety albo wakacje, albo upał, albo też po prostu mentalność mieszkańców była przyczyną takowej.

Grał jako gwiazda zespół bluesrockowy z Torunia TORTILLA. Fajne to granie, lubię takie kawałki. Kilka fotek poniżej, a muzyka TU lub TU.


 

I tak właściwie minął dzień. Upalny, duszny... Jutro do pracy.

Pobudka 3.40 :)

niedziela, 13 czerwca 2010

Kefardea Naknik

Najpierw słów kilka o kolejnych obchodach Dnia Patrona miasta Lipna czyli Św. Antoniego z Padwy... Słów bardzo niewiele, bo i nie ma o czym pisać... Rozumiem, że kryzys dosięgnął także imprezy kulturalne dla ludu, bo tak faktycznie jest. Ale tegoroczne obchody były dużo uboższe i słabsze niż ubiegłoroczne. Siermiężnie i po prostu smętnie... Brak pomyślunku... Chyba trzeba się do partii zapisać i samemu coś rozkręcić, bo inaczej będziemy mieć zadupie kulturalne jak się patrzy...

Plusem jedynym był koncert Gaby Kulki, na który wybrała się Rybiooka i może coś u siebie wspomni:) Troszkę mniejszym plusikiem był dzisiejszy koncert zespołu, którego nazwa jest w tytule posta czyli KEFARDEA NAKNIK. Poniżej kilka fotografii z tegoż wydarzenia.  Wymiatali całkiem nieźle na bębnach... 

Od jutra kilkudniowy ledwie urlop i wypad z synem do Darłowa :) Na pewno trochę skarbów uda się przywieźć. I odpocząć od pracy przede wszystkim!

Jakby coś będę we czwartek wieczorem :) :)

czwartek, 11 lutego 2010

Ostatki

W tytule to nie pomyłka, choć dziś Święto Pączka zwane Tłustym Czwartkiem :) W tytule to "Ostatki-nie widzisz stawki" czyli nowy singiel Strachów Na Lachy. Do obejrzenia i posłuchania TU. A reszta informacji na stronie Strachów czyli TUTAJ. 

Ja po obejrzeniu uczucia mam mieszane... Baaaardzo mieszane... Zobaczymy co na płycie. Premiera "Dodekafonii" 22 lutego.


Ile już zjadłem pączków? Hmmm... Tylko dwa... :)

środa, 10 lutego 2010

Nie chce się...

A mnie się ostatnio nic nie chce pisać... Czytam tylko, przeglądam, podglądam...

I słucham tego:



Maju - dziękuję jeszcze raz za wyróżnienie :)

wtorek, 8 grudnia 2009

Rocznice...

Dokładnie dziś 68 lat skończyłby Jim Morrison - dla mnie raczej poeta choć jako wokalista The Doors też się sprawdził :)


I dokładnie dziś 29 rocznica śmierci Johna Lennona - kolejnego poety, który kiedyś mnie zafascynował.

Są też i inne rocznice dzisiaj, np. urodziny Maryli Rodowicz, ale nie poruszają aż tak... 

środa, 18 listopada 2009

Niespodzianki oczekiwane

Oczekiwane, bo wiedziałem, iż listonosz je do mnie przywiezie na swoim starym rowerku. Niespodzianki z powodu zawartości rzecz jasna. Tomik Magdaleny Buraczewskiej dostałem w poniedziałek, ksiażeczkę Marka Piechockiego dziś. Obie czytam na wyrywki i na razie nie potrafię ocenić żadnej :) Zresztą nie zamierzam pisać recenzji, a tylko z przyjemnością poczytać. I pokazać innym, że można pisać i wydawać poezję.

Dziękuję Magdzie i Markowi za wymianę poetycką (oni dostali w zamian mój tomik).

Jeśli ktoś ma ochotę, to wymienię moje wiersze na cokolwiek :)


A jako dodatek mały pobudzacz energetyczny. Nowa płyta SKUNK ANANSIE "Smashes & Trashes"ukazała się 2 listopada. To tzw. greatest hits i faktycznie tak chyba jest. Jak ktoś lubi polecam. Jak nie to warto posłuchać chociaż singla i zagłosować nań w liście Trójki :)


wtorek, 10 listopada 2009

Filmik z latarnią

Dostałem go dziś w poczcie od Emmy. Przyznam się, że piewrszy raz w życiu widzę ten teledysk, choć piosenka jest mi znana. Dzięki!


sobota, 7 listopada 2009

Moc

Kilka fotograficznych drobiazgów dzisiaj. Dawno nie miałem aparatu w rękach. Miłe uczucie znów poczuć te kilkaset gramów, które mają moc utrwalania rzeczywistości...





A na deser moc zamknięta w głosie i umiejętności jego wykorzystania - Sambor Dudziński. Ta piosenka, TO wykonanie mnie powala :)

środa, 28 października 2009

Właściwie nie wiem jaki tytuł :)

Żona mi mówi, że jestem głupi... Hmm... Ostatnio tkwię w świecie MACHINARIUM więc może coś w tym jest... :D

Zanurzam się też w najnowszej płycie ARCHIVE. Im więcej słucham, tym bardziej mi się podoba. Wcale nie jest tak smutna, jak pomyślałem po pierwszym przesłuchaniu...

A z kolei dziś"chodziła" za mną ta piosenka Piotra Bukartyka:


A tu wersja alternatywna tego samego utworu w wykonaniu orkiestry Ptaszyska:

sobota, 17 października 2009

Warto było!

Czwartek. Najpierw 8 godzin w autobusie - żeby za łatwo nie było :) To w końcu niemal 400 km do Krakowa... Potem chwila odpoczynku  w hostelu (jak ktoś szuka taniego noclegu to mogę polecić) i wreszcie wyprawa do Klubu Studio. Oczywiście nie obyło się bez problemów. Nie znając w ogóle miasta w pewnym momencie zacząłem polegać na  języku i pytać o drogę. No i zabłądziłem, bo ktoś skierował mnie w stronę przeciwną. Trzeba było zawrócić i nadrobić jakieś trzy kilometry. Wreszcie trafiłem. Zespół supportujący już zaczynał grać. Najpierw dyskusja z ochroną, bo nie spodobał się im mój aparat. Za dużo miał megapikseli... :) Chciałem z nimi dyskutować, to mnie postraszyli wyglądem i w efekcie żadnych zdjęć nie zrobiłem. 

A sam koncert... Warto było przejechać te 400 km, żeby zobaczyć i posłuchać ARCHIVE na żywo. Zagrali cały chyba materiał z ostatniej płyty czyli "Controlling Crowds" . Mój ulubione " Words On Signs" i "Funeral" - REWELACJA! Po krótkiej przerwie były bisy. Kilka kawałków ze starszych płyt. Coś było z "Londinium" i "Lights" ("System" i kolejny mój ulubiony czyli "Sane"). Na koniec - wiadomo - "Again" z płyty "You All Look The Same To Me". 

Dwie godziny fantastycznej muzyki. Świetne wizualizacje. Małym potknięciem był playback w "Collapse/Collide", ale wokalistka Maria Q chwilowo na koncertach nie występuje. Warto było być, chociaż drugi raz 100 zł za bilet bym nie dał. Chyba, że koncert odbywałby się w sali o  zdecydowanie lepszej akustyce i i innym usytuowaniu sceny. Klub Studio jest chyba raczej nastawiony na innego rodzaju muzyczne imprezy niż koncerty takich gwiazd jak ARCHIVE. To był minus koncertu, bo niestety głosy wokalistów ginęły w burzy dźwięków zespołu. Dobrze, że człowiek zna teksty niemal na pamięć :)

P.S. A w poniedziałek premiera NOWEJ płyty zespołu "Controlling Crowds IV" :) :)

środa, 14 października 2009

Stary świat

Jest taka mapa z wizerunkiem świata, na kórej jeszcze nie było Australii. Zachwyca mnie od dawna. Na rycinach, rysunkach, przedrukach. Widziałem nawet puzzle z obrazem tej mapy. A wczoraj dotarła do nas paczka z mapą Starego Świata wykonana z miedzianej blachy. Wygrzebana całkiem przypadkiem na Allegro za hmm... myślę, że nie takie znów duże pieniądze :)


A jutro... ARCHIVE w Krakowie :)

Tylko 8 godzin autobusem w jedną stronę :) 

czwartek, 1 października 2009

Październik...

Ten miesiąc tylko w ten sposób mi się kojarzy - jesiennie. Nijak inaczej. 

Na dzień dobry SDM: