środa, 10 lutego 2010

Nie chce się...

A mnie się ostatnio nic nie chce pisać... Czytam tylko, przeglądam, podglądam...

I słucham tego:



Maju - dziękuję jeszcze raz za wyróżnienie :)

12 komentarzy:

Jolanta pisze...

Może ta zima mroźna, groźna – za długa i zbyt rozleniwiająca. Ale nie mów, że nic Ci się nie chce – słuchać takiej muzyki to jak uczestniczyć w misterium. :-)

MajaK pisze...

...już niedługo...jeszcze tylko koło 40 dni..i jak WYBUCHNIE...jak ZAZIELENI...jak ZAPACHNIE.....nie nadążysz zapisywać twego co Ci się bedzie rodziło...:):)...
...nie ma za co...:):)....

Margo pisze...

:)

Emma pisze...

no i nawet nie wiem czego słuchasz, bo mi się cholerstwo nie chce otworzyć :-(

Beata pisze...

niechcenie jest bardzo przyjemne jesli nie przynosi za soba poczucia winy:)

Mała Mi pisze...

A ja lubię szczerość :) a kiedy się nie chce polecam Demotywatory :)

Latarnik pisze...

Emmo, słucham Petera Gabriela "The Book of Love" :)
Mała Mi czasami też tam zaglądam, ale rzadko, bo zbyt często bywają nudne :)
Beato poczucia winy nie mam, ale to męczace jest takie niechcenie :)

iw pisze...

Nie zawsze chc3e się pisać! A taka muzyka wręcz każe się zagłębić w siebie i słuchać, marzyć, odpływać :)

Holden Caulfield pisze...

a mi się chcę, tylko, że nie wiem czego - co...oj, nie wiem jak jasna cholera

(a muzyka piękna, znana, ale zawsze trafiająca w serducho, w ucho)

malinconia pisze...

Geniusz muzyczny. A, podzielam niechcenie się.

słodko-winna pisze...

To chyba choroba przedwiosenna.Mam tak samo.Wygrzebuję jakieś starocie...może nie poganiać weny?

Latarnik pisze...

Weny poganiać nie należy, toteż wena ma spokojnie w łożu jakiejś Muzy leży :)
A do wiosny juz kawałek...