Publikuję tego posta, ponieważ po raz pierwszy w życiu - nie tylko blogowym - doznałem szoku związanego z brakiem zrozumienia i nietolerancją w sferze wiary.
Cała sprawa zaczęła się TU, od artykułu Michała. Zostawiłem pod nim komentarz, który - jak się okazało - poruszył lawinę. Michał dał odpowiedź w postaci TEGO POSTA. Mój komentarz do niego powinien ukazać się niebawem - o ile zostanie zaakceptowany przez autora bloga :)
Pokrótce wygląda to tak, że zostałem niemal nazwany heretykiem tylko dlatego, iż nie boję się zadawać pytań o wiarę. Jestem chrześcijaninem i wierzę w to, co napisane w Biblii jest. Jednak wiarę w Boga postrzegam globalnie. Wg mnie każda religia ma swój sposób na Zbawienie i wszyscy tak naprawdę wierzymy w jednego Boga, choć nadajemy Mu różne imiona. Nie wolno mi zatem powiedzieć, że TYLKO moja wiara jest najlepsza i TYLKO ona daje drogę do Zbawienia.
Boli mnie brak tolerancji dla tych, którzy zadają pytania i mają wątpliwości. Ślepa wiara nie jest dobrą wiarą...
Z drugiej strony ciekaw jestem czy posty Michała i moje do nich komentarze wywołają u niego na blogu jakąś dyskusję.. :)
P.S. A może ja faktycznie nie mam racji... ? Hmm...