Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dialogi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dialogi. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 sierpnia 2010

Przeciwko Herezjom... czyli dlaczego zadaję pytania.

Publikuję tego posta, ponieważ po raz pierwszy w życiu - nie tylko blogowym - doznałem szoku związanego z brakiem zrozumienia i nietolerancją w sferze wiary.

Cała sprawa zaczęła się TU, od artykułu Michała. Zostawiłem pod nim komentarz, który - jak się okazało - poruszył lawinę. Michał dał odpowiedź w postaci TEGO POSTA. Mój komentarz do niego powinien ukazać się niebawem - o ile zostanie zaakceptowany przez autora bloga :)

Pokrótce wygląda to tak, że zostałem niemal nazwany heretykiem tylko dlatego, iż nie boję się zadawać pytań o wiarę. Jestem chrześcijaninem i wierzę w to, co napisane w Biblii jest. Jednak wiarę w Boga postrzegam globalnie. Wg mnie każda religia ma swój sposób na Zbawienie i wszyscy tak naprawdę wierzymy w jednego Boga, choć nadajemy Mu różne imiona. Nie wolno mi zatem powiedzieć, że TYLKO moja wiara jest najlepsza i TYLKO ona daje drogę do Zbawienia.

Boli mnie brak tolerancji dla tych, którzy zadają pytania i mają wątpliwości. Ślepa wiara nie jest dobrą wiarą...

Z drugiej strony ciekaw jestem czy posty Michała i moje do nich komentarze wywołają u niego na blogu jakąś dyskusję.. :)

P.S. A może ja faktycznie nie mam racji... ? Hmm...

niedziela, 17 stycznia 2010

Co policja wie o słoniach?

Jakiś czas przed dobranocką włączyliśmy dzieciakom odbiornik TV.

Za chwilę przychodzi do mnie Zosia, a ja się pytam:
- I co jest w telewizji?
- No... policja
- Policja? I co robi ta policja?
- No rozmawia...
- Aha. A o czym rozmawiają policjanci?
- O słoniach...

poniedziałek, 26 października 2009

Dialogi z Agatą...

A raczej dialogi Agaty. Wracamy z dziewczynkami z Biedronki. Zocha w wózku, Agata na nogach. I jęczy, że ją nogi bolą i chce "na barana". I mówi, że chciałaby lizaki na dzień słodyczowy (u nas takowy obowiązuje w soboty). Ale ponieważ jest już raczej ciemno i niespecjalnie chce nam się iść do innego marketu tylko po owe lizaki, to skręcamy w stronę domu. Wtedy Agata w płacz i tak wyje sobie przez pół ulicy. W końcu dogania nas sąsiadka i zagaduje ją. I taki oto dialog się wywiązuje:

Sąsiadka: -Czemu tak płaczesz?

Agata: -Bo rodzice nie chcą mi kupić lizaka.

Sąsiadka: -A dlaczego?

Agata: - Bo mówią, że nie mają pieniędzy.


No i w tym momencie nie wiadomo czy się śmiać z rezolutnej odpowiedzi 4-latki, czy płakać. Sąsiadka odparła na to, że rozumie, bo ona też czasami nie ma pieniędzy na różne przyjemności.

Ogólnie rzecz biorąc u nas rozmawia się o braku kasy na to i owo, bo do przysłowiowego pierwszego czasem zbraknie, jednak nie aż tak, by robić z tego aferę, że nie ma na lizaki. A tymczasem dziecko wie swoje :)

niedziela, 5 lipca 2009

Poranek z dziewczętami czyli sens na lody :)

Tak... Jest niedziela... Wczoraj posiedziałem deczko dłużej przy kompie (skorzystałem z nieobecności mojego osobistego przywoływacza do porządku czyli Rybiookiej ) i dziś pobudka bardzo wczesna była raczej niewskazana. Tymczasem około 6.40 wchodzi do sypialni Agata i zagaja:

-Tato, a wiesz, że wczoraj, w sobotę był sens na lody?

No i nie śmiałem się tylko dlatego, iż obok jeszcze spała Zosia. Agata się zawinęła do siebie, ja przymknąłem jeszcze oczy, ale nie dane mi było spokojnie się zdrzemnąć. Zosia wstała, wytarabaniła się z łóżka i poszła na pokoje. Za moment wraca i pyta:

- A gdzie jest moje KANKĄCE APE APE??

No i już nie dało się spać :)

Gwoli wyjaśnienia:

- sens na lody wziął się stąd, iż statnio na spacerze w mieście podczas wielkiego upału stwierdziłem, że NIE MA SENSU kupować lodów, bo za moment nam się rozpuszczą i nici z jedzenia. A wczoraj dzieci lody jadły więc sens był

- z kankącym Ape Ape to historia jest dłuższa. Zosia bardzo lubi Kubusia Puchatka. Ogląda bajki i książeczki. Od samego początku właśnie na Kubusia mówi Ape Ape. Jakiś czas temu dotarł do nas kolejny katalog QUELLE. Na końcu są zabawki dla dzieci właśnie tam znajduje się coś co ma być SKACZĄCYM KUBUSIEM PUCHATKIEM czyli czymś w rodzaju interaktywnej zabawki, na którą dziecko siada, a zabawka podskakuje i się obraca. A że Zosia jeszcze nie umie wszystkiego powiedzieć po dorosłemu to skaczący Kubuś jest kankącym Ape Ape..




 

sobota, 4 kwietnia 2009

Wiosna całą gębą..../ Dialogi z Agatą 3

Tak... Wiosnę widać, słuchać i czuć - to pewne. Niestety niektórzy interpretują ten niezbity fakt raczej bardzo opacznie. Przed naszym domem rozciąga się piękna panorama miasta. Poniżej lini domów widać nitkę rzeki i łąki. Tak romantycznie opisuję, ale poniższe zdjęcie niekoniecznie jest w tym klimacie (mimo swej atrakcyjności wizualnej).

Przykro patrzeć, ale ten widok mamy co roku. Podpalacze mają frajdę, dzieciaki z ulicy też, bo strażacy przyjeżdżają gasić, ale żadnego pozytywu w tym wypalaniu nie ma.

Teraz nutka wiosenna jak najbardziej. Nasze dwa koty też potrzebują kąpieli słonecznych i oto jak sobie z tym radzą pozostając w domu :)

A teraz z innej beczki. Krótka rozmowa Agaty z Moniką na ogrodowej huśtawce.

Ona: - Mamo, bujaj się!

Monika: - Sama się bujaj!

I obie huśtały się dalej...

piątek, 20 marca 2009

Dialogi, niespodziewny prezent i eksperymenty w kuchni :)

Zacznę od rozmowy z moją najmłodszą córką. Zaznaczam, że mówi dużo, ale po swojemu, bo ma dopiero 20 miesięcy. A dziś wygladając przez okno przeprowadziła ze mną taki oto dialog.

Ona: - A cio jeśt tam? - zapytała pokazując paluszkiem.

Ja: - Śmieciarka (Akurat przyjechali wybrać kosze na odpady segregowane).

Ona: - Aha.

Na tym dialog się zakończył. Zosia poszła się bawić, a ja zapisać na kartce jej pierwsze chyba pełnozdaniowe pytanie.

Jakiś czas wcześniej Żona wróciła z miasta. Załatwiała coś tam w ZUS-ie i przy okazji zahaczyła o kilka sklepów z tzw. odzieżą zachodnią. Wśród jej znalezisk był sprzęt, który dostałem w prezencie.

To taka mała "zemsta" za Zenitha, którego kilka lat temu jej sprezentowałem, aby uczyła się fotografii. A ten aparat to model CANONET 28.

Dziś też postanowiliśmy poeksperymentować w kuchni. Monika znalazła przepis na coś co nazwane zostało minipizzą, mimo, iż wcale jej nie przypomina. Robi się to łatwo nawet. Sam wyrabiałem ciasto :) Co prawda groziło to brakiem obiadu, ale dzięki "czarom" mojej lubej obiad był. I tak właśnie wyglądał.

poniedziałek, 16 marca 2009

Dialogi z Mannem

Tym razem dialog nie mój, a Piotra Najsztuba z Wojciechem Mannem, dziennikarzem TRÓJKI. Ciekawy nie tylko z powodu ostatnich wydarzen związanych z tą stacją. Polecam. Do poczytania TU albo TUTAJ.

A cała dyskusja o TRÓJCE zaczyna nabierać barw raczej żenujacych, bo tylko zagorzałych słuchaczy interesuje. Mnie owszem także, ale wolę w moim ulubionym radiu słuchać muzyki i rozmów na inne tematy niż polityczne:)

niedziela, 8 marca 2009

Dialogi z Agatą 2

Agata przyszła z pokoju dzieci do mnie czyli pod komputer. Z miską pełną chrupek orzechowych. Zwinąłem jej jednego i zawiązał się dialog

Ja: - Ale chrupiące te chrupki, co?

Ona: - Yhy...

Ja: - Skończył się serial? (dzieci oglądały "Doręczyciela")

Ona: - Yhy...

Ja: - Konrad wyłączył telewizor?

Ona: - Yhy...

Ja: - A Ty umiesz powiedzieć słowo TAK?

Ona: - ... tak :)

piątek, 27 lutego 2009

Dialogi z Agatą

Ona: -Nie podoba mi się, ze oni tak mówią, tak śmiesnie, Popiełusko..

Ja: -Ale to jest takie nazwisko, Popiełuszko. Są różne nazwiska przecież. A to był ksiądz, który nazywał się Jerzy Popiełuszko.

Ona: -I go zabili i wrzucili do wody.

Ja: -Tak, zgadza się. A skąd wiesz?

Ona: -Bo ja już dowiedziałam się dużo rzeczy.

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Udział wzięli:

Ona czyli Agata, lat 3 i troszkę, starsza z moich córek.

Ja czyli ja :)

Swoją drogą ciekawy jest wpływ reklamy filmu na dziecko, które przyjmuje wszystko niemal bezkrytycznie. Ale nazwisko jej się nie podoba....