niedziela, 20 maja 2012
niedziela, 4 marca 2012
Wreszcie wyszło słońce... Dało się odczuć jego ciepło, choć mroźny wiatr jeszcze chłodził. Udało nam się rodzinnie wyjść na niedzielny spacer w poszukiwaniu oznak wiosny. I oto efekty dzisiejszej krótkiej wyprawy do lasu. Ptaszki były dwa, ale jeden przestał pozować i umknął..
Za to brzozy nie bały się obiektywu...
I jeszcze kilka słów, które złożyłem jakoś na początku roku..
-- -- --
w jednej sekundzie
spojrzeć sobie w oczy
dotknąć myślą
tysiąca słów
w jednym dotyku
pozbierać chwile
w najwyższej jakości czas
w jednym słowie
zapamiętać na zawsze
i wszystko
sobota, 7 stycznia 2012
Kudowa
niedziela, 30 października 2011
sobota, 27 sierpnia 2011
piątek, 24 czerwca 2011
Święto Ognia, Wody i... Ojca
Z okazji świąt powyższych wymienionych w tytule, a zwłaszcza ostatniego dostało mi się :
Miłego łykendu!
wtorek, 21 czerwca 2011
Na wsi
Byliśmy mianowicie w Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu. Bilet rodzinny nie był tani, ale warto było dać te kilkadziesiąt złotych za czas spędzony w zupełnie innym świecie. Pomijając typową dla skansenów "sterylność" wnętrz chat, do których można tylko zajrzeć i standardową otoczkę muzealności - było warto dla tych kilku godzin prawdziwego wiejskiego spokoju.
No i dziewczynki wreszcie wiedzą jak wygląda indyk :)

sobota, 18 czerwca 2011
Niespodzianka
Wystarczyło kiedyś tam wypełnić jakaś ankietę na stronie PilsnerUrquell i producent dostarczył najprawdziwszą butelkę złocistego napoju...
P.S. Cały czas ostatnio przebywam w okołointernetowych okolicach... Zaglądam tu i ówdzie, czasem coś gdzieś napiszę. Brakuje mi fotografowania, pisania, czytania i czasu na to wszystko też mi brakuje :)
piątek, 20 maja 2011
niedziela, 27 marca 2011
Nasiona i liście...



czwartek, 17 marca 2011
Z pisaniem to ja ostatnio mam problem... Tak jak i z czytaniem, bo w tej chwili Dukaj leży odłogiem, a poczytuję tylko jakąś książkę, której nie muszę za bardzo rozumieć. Nie wiem czy to przesilenie zimowo-wiosenne czy za dużo myślenia w pracy czy co tam jeszcze. Tak wychodzi, że nic a nic nie wychodzi. Nawet się czasem nie chce kliknąć tych kilku zdań...
Zatem w ramach minimalistycznej notatki dwa ujęcia z ostatniego wyjścia do lasu :)
niedziela, 13 lutego 2011
W poszukiwaniu wiosny...
Niezbyt długi spacer niedzielno-rodzinny...
Kaczki puszą się już kolorami na rzece, choć wzdłuż brzegów jeszcze lód...

Wiosny jeszcze nie widać, jednak słonce już pięknie grzeje w twarz i razi w oczy...
Wiosny nie widać, ale bazie już są :)
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Stefan...
Znaczy kot. Mały, szary, przyszedł dziś do naszego ogrodu... Może u nas zostanie... Zdjęcie pożyczyłem od Rybiookiej:)

A poza tym... "Od tego survivalu chce mi się haftować" :)
poniedziałek, 27 grudnia 2010
Świąteczne after party :)
I skończyło się świętowanie... Pobudka 3.40 i do pracy :)
Ale święta chyba mogę zaliczyć do udanych. Przez niemal całe dwa dni układaliśmy puzzle z obrazkiem Kubusia Puchatka i jego Przyjaciół. Tylko 1000 elementów:) Jeden tylko się nam gdzieś zapodział... Fajna sprawa takie puzzle. Można się było wyłączyć i nie myśleć tylko o serniku i szarlotce :)
A dziś udało nam się wyjść do lasu na pół godzinki sanek. Dziewczynki oczywiście szybko zmarzły, bo mróz, ale mimo wszystko było miło. I wreszcie zimowe fotografie...

Dzięki za wszystkie życzenia i dobre słowa!
I właściwie to powinniśmy sobie tak dodatkowo poświątecznie życzyć spełnienia tych wszystkich życzeń, którymi nas obdarzono w czasie świąt..
No to życzę Wam tego:)
piątek, 24 grudnia 2010
Z opłatkiem...
Wszystkim tym, którzy tu zaglądali, tym, którzy zaglądają oraz tym, którzy zaglądać będą
spokoju, radości i pogodzenia ze światem takim jaki jest - tego życzę z okazji Bożego Narodzenia.
niedziela, 14 listopada 2010
poniedziałek, 1 listopada 2010
Dzień Świętych
Dwa ujęcia z zaniedbanego i częściowo zapomnianego cmentarza parafii ewangelicko-augsburgskiej w naszym mieście. Jest tam mnóstwo starych grobów, w większości zarośniętych krzakami, ukrytych pośród drzew. Dziko tam i pięknie.


Był kiedyś w mieście także kirkut, ale zniszczyli go hitlerowcy podczas wojny, a potem macewy użyto jako budulec na drogi miejskie. Nawet całkiem niedawno, bo w latach 70-tych.
Zostało tylko wzgórze, na którym stoją poniemieckie domy...































