poniedziałek, 31 stycznia 2011

Stefan...

Znaczy kot. Mały, szary, przyszedł dziś do naszego ogrodu... Może u nas zostanie... Zdjęcie pożyczyłem od Rybiookiej:)



A poza tym... "Od tego survivalu chce mi się haftować" :)


13 komentarzy:

ClamorQuies pisze...

Hmm, może to jeden z Aniołów o których wspominałeś w poprzednim poście, tylko, że pod postacią kota, koniecznie go przygarnijcie... :)
Pozdrawiam

caro78-Pysia pisze...

Piękne stworzenie ;)Koty to prawdziwe Duchy.

Rybiooka pisze...

Stefan jest pieszczochem :) z traktorkiem ;D
kurcze ale mamy problem z dwoma "kocimi rezydentami" w domu fukają nie tylko na Stefana ale i na nas :/

Margo pisze...

Piękny ten Stefan, oj!

Pchełka pisze...

..i fajne imię:) Miłego ..A.

Latarnik pisze...

Imię wymyśliła Monika :)

Anhelli pisze...

Chyba nie jestem w temacie :? O jaki survival chodzi? A na złe samopoczucie, polecam ziółka :D

pozdrawiam serdecznie, zazdroszczę Dukaja. Sama wkrótce zabiorę się za "Lód" :)

Zeruya pisze...

Faajny ten Stefan :)

Latarnik pisze...

Anhelli - tekst o survivalu to cytat z filmu "Alvin i wiewiórki" :)
Zeruyo - straszny pieszczoch...

M@C pisze...

Haftować? Hmmmm... pewnie Rybiooka się ucieszy ;-) Tylko co na to Stefan?

Kopacz pisze...

Przewinęło się u nas przez te nieszczelne angielskie okna kotów co nie miara przez te wszystkie lata. I gościny miały na kilka dni nieraz. Człowiek zaczynał się przyzwyczajać (to ze względu na miłość do zwierzaków), ale wiadomo zwierze nie człek. Pozostały jedynie zdjęcia i wspomnienia.

Beata pisze...

niech zostanie, niech:)

ruma pisze...

Witam, Latarnik.

Jej wyrazem jest piękny. . .

Dziękujemy za wizytę.
ruma