niedziela, 3 stycznia 2010

WRONIEC

Na dziś zapowiadali mróz. I jest. Odczuwalny był już na spacerze niedzielnym, ale teraz wieczorem czuć go jeszcze mocniej. Tak na nos (bo to on marznie pierwszy), to jest już jakieś 12-13 stopni. Ale co tam.. Taki mróz to jeszcze nic. Bywało zimniej:)

Foto by Rybiooka


Przeczytałem "WROŃCA" Jacka Dukaja. Warto było! Książka czyta się szybko i dość łatwo jest przyswajalna. Z powodzeniem można polecić ją licealistom albo nawet gimnazjalistom z ostatniej klasy :)

Polecam nie tylko z powodu łatwości czytania. Warto zajrzeć, bo ta opowieść o słynnym 13 grudnia i stanie wojennym jest jak najbardziej prawdziwa. Wiadomo, ubrana w historyjkę z gorączkowych majaczeń 7-letniego Adasia, jednak to tylko pierwsza warstwa. Głębiej, pod słowotwórstwem Dukaja kryje się to, co w tamtym czasie faktycznie się zdarzyło.

Taki odbiór tamtych dni odpowiada mi również dlatego, że wtedy też miałem 7 lat. Co prawda Wroniec nikogo mi nie porwał, ale na ulicach widywałem Wojaków-Wroniaków, Bubeków. Szkoda, że nie wiem co wtedy odczuwał mój dziadek, który był Członkiem (choć nie tak przerysowanym jak u Dukaja). Nigdy nie przyszło mi do głowy go zapytać.

Tak czy inaczej do książki warto zajrzeć. Dla ilustracji również!!

11 komentarzy:

słodko-winna pisze...

No i narobiłeś mi smaku na tego wrońca:)

słodko-winna pisze...

smaka?

Holden Caulfield pisze...

książkę spróbuję skombinować i schrupać :))) a zabawy śnieżnej nadal życzę:)))

czytelnik rzeczywistości pisze...

Też właśnie przeczytałem. Świetna książka!

Emma pisze...

jaki Ty nowy jesteś w Nowym Roku!
fajny szablonik :-)
ja jakaś sentymentalna jestem i nawet nagłówka mi żal zmienić, choć nie współgra z porą roku.

Temi pisze...

Nigdy nie czytałam nic Dukaja. Słodka polecała "Lód", ale objętość mnie zniechęca. Może liznę coś o mniejszych gabarytach. Ale jak piszesz, że warto to warto :)).

Latarnik pisze...

Emmo, bo ja w ogóle jestem ładny a co dopiero taki nowy 2010 :)Ale szablon juz mi nie pasuje z kilku wzgledów :)

Temi, do "LODU" jakoś nie mogę się przymierzyć, choć mam go na kompie.

Nivejka pisze...

To się nazywa recenzja! Czuję się mocno zachęcona:)

Margo pisze...

Nie jestem już licealistką, ale chętnie przeczytam :) Ty masz dar, a w Twoich szablonach to się gubię... ale rozumiem poszukiwania... miłego :) Piękna ta Twoja rodzina, uściskaj Rybkę :*

iw pisze...

Witaj Latarniku,
Na początek pozdrowienia dla żony, dzieci i reszty gromadki!
No i oczywiście uznanie dla Twojej Blogowej Latarni.
Lubię takie opowieści, podobnie historią bawi się Pilipiuk, a tego Dukaja obejrzę sobie przy najbliższej wizycie w księgarni.
Najlepszego w Nowym Roku!
iw

Latarnik pisze...

Witaj Iw! Pilipiuk tez jest OK, choć już dawno nic nowego jego autorstwa nie czytałem.