sobota, 19 września 2009

Spacerem po metafizyce...


Byliśmy w parku. Od kilku dni już mnie tam ciągnęło, bo ładna pogoda i ładne światło... :) Pokręciliśmy się troszkę. Dziewczyny i Konrad zbierali kasztany, ja klonowe liście dla M. i obrazki w aparacie :) Jesiennie już...





Wczoraj byłem na pogrzebie małej dziewczynki. Przegrała życie tu, na Ziemi... Wygrała Życie Wieczne... Dziwnie się czuję... Myślę o niej, o jej rodzicach, o tym na ile ja odnalazłbym się w takiej sytuacji... 

Trudne to wszystko, smutne... Staramy się zrozumieć, poszukać sensu. Wierzymy, że jest, że całej metafizyki świata jeszcze szlag nie trafił.

Podczas mszy w kościele krążył motyl. Fruwał, przysiadał na plamach światła, był...


 


7 komentarzy:

Emma Ernst pisze...

może to jej dusza żegnała się z bliskimi...albo pokazała się wszystkim w kolejnym wcieleniu?

Rybiooka pisze...

Emmo ja tam synowi mówiłam że będzie siedzieć na ołtarzu machając nogami i śmiejąc się z rozpaczających ludzi...

Myślę że tak, teraz tylko liczę dni z piękna pogoda (słoneczną)aby móc mówić że jest jej dobrze bo jest !!

LOWE METAFIZYKĘ!!

Zeruya pisze...

Śmierć to trudny temat, mimo, że nieodłącznie jest częścią życia.
Ech.

... piękna ta jesień...

Małgorzata pisze...

Było tak nawet w piosence "zostajemy tu na ziemi jak sieroty, czasem przefruń tuż nad nami jako motyl..."

Ewa pisze...

Przepiękne to pierwsze zdjęcie...

Uściski;*

Holden Caulfield pisze...

Jesteś wspaniałym Ojcem!!! Nie potrafię mówić o śmierci dzieci - i nie chcę!!! nawet myśleć. To jest niesprawiedliwe

Pchełka pisze...

śmierć i jej wymiar jest nieustannym tematem moich rozmyślań..wszak..śmierć to przejście do życia wiecznego...ma głęboki wymiar...niemieszczący się w ludzkim ratio...świetne zdjęcia....:) pozdrawiam