poniedziałek, 22 lutego 2010

Cziburaszka

Jakiś czas temu Marcinsen przypomniał bajkę radziecką z czasów naszej sławetnej młodości o Cziburaszce. Zainspirowana bajką Żona moja wykonała takiego oto zwierzaczka



Sfilcowany Cziburaszka :)

Sdiełano w Polsze.

Copyright: Rybioooka.

Foto: Rybiooka.


P.S. Jaśnie nam panująca przypadłość zwana przeziębieniem dopadła i mnie. Ostatni bastion właśnie się sypie :) Ale to tylko 3 dni. Potem się odbudujemy :)

14 komentarzy:

Beata pisze...

łał, w modnym sliwkowym kolorze:)

Rybiooka pisze...

Kapitan zawsze schodzi ostatni ;) czy jakoś tak .

Mała Mi pisze...

Ja za nie kojarzę tej bajeczki. Chyba za młoda jestem :P kolor bardzo ładny, zgadzam się :)

Z kapitanem to chyba było tak, że opuszcza statek ostatni :P a nie schodzi :)

Latarnik pisze...

Schodzi czy opuszcza - wszystko jedno :) Byle wrócił :)

Anhelli pisze...

Ja też od dziecka chciałam zostać latarnikiem, z dala od ludzi, od świata, sam na sam z dziką, lecz piękną morską tonią. Ech... ale w moim przypadku to zupełnie niemożliwe do zrealizowania :( Peś!

pozdrawiam serdecznie, śliczny szablonik :)

Latarnik pisze...

Witam Anhelli! Ja może nie od dziecka, ale od dłuższego czasu :) U Ciebie też miły oku wygląd :)

Emma pisze...

fajny zwierzak :-)

Holden Caulfield pisze...

ZDROWIEJ :)

Margo pisze...

Kolorek jak najbardziej pozytywny tej zimy!

Anonimowy pisze...

ja bajki niet, ale stworek pozytywny:)
zdrowia, zdrowia. kurczę, też czuję, że mnie coś w kościach łamie...

lelevina pisze...

ten anonim to byłam ja - lelevina:)

Jolanta pisze...

Stworek jest kapitalny. A może jakiś link do tej bajki? :-)) Serdeczności.

Jolanta pisze...

Już widzę link. :-) O, jest nawet wizualizacja.

marcinsen pisze...

Hej! Dopiero teraz trafiłem na tego posta grzebiąc w google. Cieszę się niezmiernie, że mogłem zainspirować powstanie takiego dzieła:))