środa, 19 sierpnia 2009

O Tai Chi... będzie później :)

Rybiooka komentarzem do poprzedniego posta chciała mnie wywołać do tablicy, bym napisał coś o TAI CHI. Ale jako, że nie mam weny na pisanie czegokolwiek, to nic o tym nie napiszę. Jednak utworzę sobie posta roboczego, aby o tym temacie nie zapomnieć :D :D 

Bohaterem dnia były dziś słoneczniki z naszego ogrodu. To Monika lubi je bardziej niż ja, choć i mnie one oczarowują... Ona wrzucała do doniczek nasiona, ona przesadzała sadzonki do gruntu, podlewała, pielęgnowała. I oto co z nich wyrosło :) Tzn. moja wersja tego co z nich wyrosło :)

Ten już zapylony...

A z tego dopiero wyrośnie...

A ostatni "słonecznik" mało słonecznikowy :) :) Kolejny element małpiego gaju zmontowanego dla naszych dzieciaków...

7 komentarzy:

Pchełka pisze...

piękne słonecznikowe zdjęcia, że nie wspomnę o śrubie :) pozdrawiam

Radio Terror pisze...

ten post przypomniał mi jak bardzo lubię patrzeć na pola słoneczników i fotografować je :)

Margo pisze...

Pięknie, pięknie!

Zeruya pisze...

W kolorach lata.
Dobrze się patrzy :)

Temi pisze...

Zastanawiam się gdzie w tym są ziarnka olejowe... Dopiero będą. czy to inna odmiana? Ma tylko cieszyć oko i żywić owady?

Latarnik pisze...

Słoneczniki z reguły są po to, by cieszyć oko i karmić owady :) Te akurat są raczej ozdobne, ale "pestki" też mają jadalne :)

Holden Caulfield pisze...

och TE WASZE SŁONECZNIKI :))))
sERDECZNOŚCI lATARNIKU