niedziela, 12 lipca 2009

Zapiątek radośnie leniwy i dziecięco męczący :)

Dziś spacerowo, jak to w niedzielę... Dzieci od rana nie dawały o sobie zapomnieć. Na szczęście udało się je jakoś okiełznać i wyciągnąć do lasu. 

Nie będę nic więcej dziś pisał. Ostatnio brak znowu pomysłów, chociaż coś tam w głowie wciąż się kołacze... Tylko obrazki, obrazki, obrazki...

Na zdjęciu autorstwa Rybiookiej sprawdzamy z Zosią kąt nachylenia obiektywu do poziomu fotografującego :)

A dalej to już sama przyroda... Motyle, żuczki, chwasty...

A na sam koniec seria zwierzątek, na które Zosia mówi SILANK :) Rysowane dla niej wczoraj na skrawku pozostałym po papierowych scrapach Rybiookiej.


7 komentarzy:

Emma pisze...

cześć, Lararniku!
właśnie przechylam głowę w lewo, żeby Ci się lepiej przyjrzeć :-D

Holden Caulfield pisze...

Robię to samo co Emma:)

Latarnik pisze...

Uważajcie żeby Wam tak nie zostało :)

caminho pisze...

cudnie...
pozdrawiam ciepło......

MajaK pisze...

...w tytule oczywiście słowa dziewczynki??.....też się pochyliłam coby się przyjrzeć i z racji wieku u mnie duże prawdopodobieństwo,ze mi tak zostanie....:)...piękne fotografie...

Anja. pisze...

tylko nuty dopisać? haha to dopisz, chetnie bym posluchała tego w wersji poezji śpiewanej :)

anna_pe pisze...

Ależ,Zosia jest podobna do córeczki mojego brata - Zuzi:)