sobota, 29 maja 2010

Zmęczenie...

Ostatnie dni to kumulacja niewyspania z nadmiarem pracy przy komputerze. Jakoś tej wiosny wyspać się nie mogę... Co noc po kilka razy pobudka... A w pracy nagle natłok zadań do wykonania na już albo lepiej na wczoraj. Piątek - 12 godzin :) To chyba mój rekord w tej firmie...

Z tego zmęczenia nawet pisać mi się nie chce, nie wspominając o czytaniu i przeglądaniu Waszych blogów...

Dobrze, że słońce częściej ostatnio świeci i jest cieplej. W słońcu pięknie wyglądają młode listki orzecha włoskiego, który rośnie od lat w naszym ogrodzie... Polowałem na te liście już kilka dni :)



18 komentarzy:

Elamika pisze...

To starość...wiem coś o tym :) Czas chyba na spokojną latarnię....

Holden Caulfield pisze...

z tym niespaniem TO mamy podobnie, z tym wyjątkiem, że u mnie trwa to od kilku lat:)
Dobrej niedzieli, Latarniku.

Ida pisze...

Ja w piątek również biłam rekordy w pracy - 15 ha.
Ostatnio mam tak jak Ty. Nawet w domu nie mam sił odpalać komputera.

Zdjęcia cudne:)
Miłej niedzieli.

Latarnik pisze...

Starość to może jeszcze nie, ale spokojna latarnia by się przydała :)
Holden, kiedyś na pewni się wyśpimy:)
Ido 15 godzin??

Elamika pisze...

Starość, starość - no chyba że w jednym z ostatnich postów numerki Ci się przestawiły :)

Wiem co mówię bo mam to samo :)
Natury nie oszukasz :)

A tak na marginesie: STO LAT, STO....

Latarnik pisze...

Nie.. No teraz to przesadziłaś... 37 to starość?? 75 to rozumiem ale 37.... :)

iw pisze...

Ostatnio chciałam sfotografować liście moich kwiatów. Zasmuciłam się, bo wyszło na nich, że są ... bardzo zakurzone :)

MajaK pisze...

..nie narzekaj na przeprabowanie...mojego rekordu i tak nie pobijesz...:):)....poszłam do pracy w czwartek wieczorem wróciłam w piątek wiec zorem...wię 24 godzinki :):)....i później w sobotę znowu od 7 do 19 i w niedziele....i jeszcze jutro czyli w poniedziałek...:):) ....60 godzin w pioęć dni....kto da więcej???...:):):).....

Beata pisze...

Maju, chyba doktorzysz?

eva pisze...

Swojego czasu biłam rekordy - przez pół roku wpadałam do domu przebrać się i wykapać, ale warto było - zaowocowały spokojem i stabilizacją :) I tego Ci życzę - spokoju i wyciszenia po ciężkich dniach.
Zdjęcia przecudne - chciałabym tak umieć uchwycić chwilę...

Latarnik pisze...

Maju, ja kiedyś pracowałem 12 na 12 przez jakieś trzy miesiące, ale do Twojego rekordu jeszcze mało :)

Spokój na pewno się pojawi, predzej czy później :)

Ewa, zdarza mi się tak utrafić :)

Pchełka pisze...

wierzę, że mając TAKIE zaplecze (czyt. rodzina)- poradzisz sobie :)) druga fotka piękna! Miłego dnia!

lelevina pisze...

no ładnie! szefowie gonią przed urlopami... a wiosna-lato jakoś nie chce przyjść ;/ ja mam widok na dojrzewające w deszczu dzikie czereśnie:)

Margo pisze...

a ja nic nie napiszę... bo mam ciąg do poduszki jak nigdy!

Elamika pisze...

Zdecydowanie Latarniku nie przesadzam, czuję te 37 w każdym boku niemal... nie mie mów że z Tobą jest lepiej!!??

Ja Ci jednak tych przeciągów latarnianych nie życzę. Najlepszy rocznik a na takie zatracenie się wybiera..ehhh....

Latarnik pisze...

Ja swoje trzysiedem też czuję, ale jakoś nie przyjmuję do wiadomości. Myślę, że mam 25 :)

Rzaba pisze...

ze niby 37 lat to starość??????

no to ide płakac..;P
a tak na serio to podobają mi sie Twoje zdjęcia, więc pozwolisz, ze poobserwuję sobie..
mogę?

Latarnik pisze...

Ja tego nie powiedziałem :) Owszem pozwolę i zapraszam :)