sobota, 31 października 2009

Pierwszy Jedenasty

--  --  --

chodzi za mną

Twoja śmierć

jak zapomniane

niezapisane w niczyjej pamięci

słowo

śmierć tak prosta

i niewytłumaczalna


Twoja śmierć

to Twoja nieobecność

i milczenie


przede mną jeszcze

całe Twoje życie

(12.12.05)


Od kilku lat świadomie pierwszego listopada nie chadzam na cmentarz. Nie oglądam tego spędu rodzin, dawnych znajomych i przypadkowych gapiów. Wszyscy nagle przypominają sobie, by postawić znicz na tym lub innym pomniku. Bo taki jest zwyczaj. A tak naprawdę nasz rdzenny, staropolski zwyczaj to przecież Dziady, którym bliżej do staroirlandzkiego pierwowzoru Halloween (zanim się skomercjalizowało). Dzień Wszystkich Świętych jest poza tym świętem radosnym choć opartym na pamięci o tych, którzy już przepłyneli Styks. 

Byliśmy na cmentarzu dziś. Jutro pójdę wieczorem z Konradem tylko. Pooglądać światła mrugające na grobach. Gdzieniegdzie zapalić swoje.

Wiersz powstał dawno. Z myślą o dwóch facetach, którzy swoją nieobecnością wpływali (i wpływają) na moje życie. Jeden miał na imię Stanisław, a drugi Edward.

10 komentarzy:

Holden Caulfield pisze...

nie mam nikogo bliskiego TU, któremu mógłbym, powinienem zapalić "światełko"... więc pójdę i zapalę na grobie NN - i pójdę porobić zdjęcia migocących się wspomnień...

Pchełka pisze...

spieszno mi na grób Mamy i tęskno...za Nią..

Emma pisze...

jak ja się cieszę, że to napisałeś, Latarniku! myślałam, że jestem dziwolągiem...ale skoro jest nas więcej... kupą zawsze raźniej :-))
zwłaszcza o tych spędach rodzinnych... byłam wczoraj na grobach i pójdę jutro, ale programowo unikam chadzania dziś. prezentacja nowych futer wszystkich cioć obędzie się beze mnie :-P

Zeruya pisze...

Piękny wiersz.
Ja chadzam - trochę dlatego, że rodzice oczekują mojego towarzystwa w obchodzie a brat daleko. Trochę z wygody : choć wtedy tłumy tak naprawdę najprościej mi dojechać wtedy, bo podwożą na cmentarz kawałek od domu.

Poza tym dniem chadzam jedynie na dwa najważniejsze dla mnie groby.
Jeden blisko, drugi na drugim końcu Polski...

Mimo komercjalizacji tego Święta
jest dla mnie ważne bo zmusza do refleksji.
Czasem potrzeba bodźca.

Nie uczestniczę w prezentacji futer :)

Temi pisze...

Łuna wiecozrem jest cudowna. Tylko w te okoliczne dni widać, że ktoś jeszcze pamięta... czasem i posprzątać.

Małgorzata pisze...

Ja odwiedzam te groby, które odwiedzam regularnie co najmniej raz w miesiącu, chodzę bo Święto, ale zdecydowanie wolę inne dni, kiedy jest spokój i można paradoksalnie pomilczeć w ciszy.

MajaK pisze...

...ja chodzę....przyjeżdżam rok w rok z drugiego końca Polski.....mimo tłumu i niewygody...by przez chwilę...w ciszy stanąć nad grobem Mamy....wtedy pustka jest trochę jakby mniejsza.....

słodko-winna pisze...

Latarniku, napisał Pan niesamowity wiersz. Jeśli takie je pisałeś kiedyś, to szybko dojrzewałeś. Pięknie.

Latarnik pisze...

Słodko-winna, miło mi, że tak myślisz :) Myślę, że takie wiersze zdarzają się każdemu piszącemu raz na jakiś czas.

Beata pisze...

ja ubiorę futro w czwartek:)